Aktualizacja 2.0

Witam nowych czytelników. Po tym jak zmieniłam nie tylko wizualne parametry, ale cały adres strony, myślę, że staży (czytelnicy) już mnie tu nie znajdą. Zabieg drastyczny lecz konieczny dla zapewnienia sobie anonimowości i tym samym większego komfortu pisania.  
Pierwotnie ten blog miał służyć opowieściom o moich podbojach miłosnych, aktualnie będzie pełnił funkcję notatnika spraw bieżących, narzędzia do rozplątywania kołtunów myślowych w mojej głowie oraz wyciągania skrzepów emocjonalnych z serducha.

Co to oznacza dla Was? Będzie chaotycznie, ale może za to odrobine regularniej. Dodatkowo nie będę przykładać, aż takiej wagi do zachowania ciągłości wydarzeń, jeśli o czymś ważnym nie zdążę napisać - trudno. Doświadczenie nauczyło mnie, że im więcej ma zaległości tym rzadziej tu zaglądam, a chodzi o stworzenie miejsca komfortowego (dla mnie).
Oczywiście zapraszam do czytania starszych postów, znajdziecie tam trochę informacji o mnie i o tym blogu, jednakowoż ostrzegam, że możecie nie doczekać się zakończenia rozpoczętych tam historii.


Powinno pojawić się też więcej elementów kulturalnych: sztuki, muszki, głównie filmu, które towarzyszą mi w codziennym życiu, kształtują mniej jako człowieka i w dużej mierze odbijają to co mam w środku. Jest taki powiedzenie, że "połowę filmu przynosimy ze sobą sami", całkowicie się z tym zgadzam i o tej mojej połowie, też będę wam pisać. (Jestem egocentryczką, która nawet jak mówi o czymś innym, to jednak mówi o sobie). Nie lękajcie się raczej nie będzie tego dużo: nowości filmowe oglądam rzadko. Książkę od trzech miesięcy czytam tą samą: "Cesarz wszech chorób. Biografia raka" - Siddhartha Mukherjee - polecam. A o emocjach, które wyzwala we mnie muzyka, mówić nie umiem.  

Na ten moment to koniec ogłoszeń parafialnych. 

Pan z Wami. 

Brak komentarzy: